Ponieważ i tak nikt nie czyta bloga mogę sobie pozwolić na bycie dosadną;)
Po pierwszym docisku miałam być na płynnej diecie przez 5 dni.Żaden problem dla mnie!Tym bardziej że w tym czasie schudłam kilka kg i na zawsze pożegnałam się z magicznym,trzecim stopniem otyłości,zwanej "olbrzymią".
Po przejściu na bardziej stałe pokarmy waga niestety stanęła w miejscu.
Jadłam-Ci co mnie znają ,to wiedzą jak zwykle fajnie,zdrowo i nie dużo.Moim największym grzechem był chyba jakiś batonik czekoladowy czy coś...nie pamiętam,W każdym bądż razie nie fisiowałam,chodziłam grzecznie na basen.Wybrałam się również na fitness do "Klubu kwadransowych Grubasów"w Białymstoku.Na zwykły fitness pójdę za jakieś 40 kg,teraz jeszcze nie;)
Siłownia i warunki-taka sobie...pani z którą rozmawiałam zapewniała mnie,że tam chudych nie ma,więc ucieszyłam się że obskoczę też siłownię(moje skryte marzenie) ale niestety ,sami pakujący dwudziestolatkowie,więc zrezygnowałam.
Na fitnessie byłam jedną z większych(więc gdzie ten klub kwadransowych grubasów się pytam).Sala malutka,bez okien,duszno jak cholera ...panienka narzuciła takie tempo,że po pięciu minutach miałam dość,ale po chwili przyzwyczaiłam się i kurczę,dawałam radę!Ja,jedna z większych radziłam sobie całkiem nieźle;)Wszystko dzięki aqua fitnessowi 3 razy w tygodniu;)
Do szewskiej pasji doprowadził mnie jednak fakt,że kompletnie nie widziałam co prowadząca robi.W pewnym momencie w grupie zapanował chaos,laski zaczęły się gubić w krokach,stały skołowane a instruktorka wpatrzona w swoje odbicie w lustrze,niczym nie wzruszona fikała dalej.
Nieudolnie reszta grupy starała się nadążyć z krokami,ale nie wyszło to najlepiej.Na pani prowadzącej nie robiło to żadnego wrażenia.
Dodam,że to ja w ostatnim rzędzie byłam na podwyższeniu a ona stopień niżej,przede mną kilka rzędów dziewczyn...no mogłam się jedynie domyślać co się dzieje z przodu.
Szkoda,że to jedyny taki fitness w Białymstoku,będę może raz w tygodniu chodzić ale nie częściej,bo nie mam na to nerwów.
Chętnie poszłabym na jogę czy tai chi,ale już sam basen z dojazdami kosztuje mnie ok 200zł miesięcznie,więc dodatkowych 140 już w portfelu nie znajdę.
Na początku sierpnia miałam przyjemność spotkać się z Dziewczynami i Grzesiem z forum-rany,jaka zmiana!
Jola,z którą utrzymuję stały kontakt od czasu pierwszego spotkania schudła ponad 40 kg-nie poznałabym Jej na ulicy-wygląda obłędnie!Reszta Dziewczyn również,nie mogłam uwierzyć jak bardzo wszyscy zeszczupleli przez te ostatnie kilka miesięcy.
W ostatnią sobotę miałam drugi docisk.Ponieważ w lipcu schudłam tylko 6 kg bałam się reprymendy od lekarza,ale powiedział,że wszystko jest idealnie-mój spadek wagi bardzo go cieszy.Schudłam tak bardzo,że nie mógł już znaleźć portu.
Mam za sobą dwie chyba zmiany garderoby -spodnie w które ledwo się mieściłam przed operacją już są na mnie za luźne-nie spadają jeszcze,ale już nie bardzo w nich wyglądam.Kilka bluzek,moje znienawidzone tuniki poszły do worka!Nawet ta,którą kupowałam już po operacji wisi na mnie najpiękniej jak potrafi.
Wchodzę w obcisłą bluzkę czarną,którą dostałam od Męża,ale jeszcze nie jest idealna-wierzę że niedługo będzie.
Kocham przymierzać stare ciuchy w które nareszcie się mieszczę i chować do szafy te stare,za duże.
Potem kolejne 5 dni na płynach ale zleciał tylko kilogram;(Sierpień może być ciężki,wyjeżdżam na tydzień na obóz i znowu czekają mnie obiadki w stołówce ;/Jem bardzo niewiel,a zdarza mi się wymiotować.Teraz dopiero czuję opaskę i muszę bardzo,bardzo uważać.A mam straszną chcicę na pizzę;/
Dam radę-ważne,że tylko 4,.7 kg brakuje mi do 99.9 ,a nie 27!
piątek, 9 sierpnia 2013
czwartek, 25 lipca 2013
20!!!
Już od tygodnia jest mnie 20 kg mniej!
Spodnie ciagle te same,ale wchodzę w ciuchy sprzed lat.
Uczucie boskie;)
Więcej później,jak znajdę chwilę.
niedziela, 7 lipca 2013
Docisk
Ledwo wczoraj zdążyłam na wizytę!Pochwaliłam się lekarzowi wynikami - nie oczekiwałam entuzjazmu i dobrze;)
Bałam się że mnie nie będzie chciał docisnąć ,bo zeszło sporo ale stwierdził,że "nie jest to satysfakcjonujący spadek" - ogólnie może i nie ,ale jak na dwa miesiące po opracji całkiem chyba niezły?
Po krótkiej rozmowie przeszliśmy do gabinetu rtg gdzie zobaczyłam moją opaskę na ekranie,nieprzyjemne wkłucie i ..zrobiło mi się słabo,niedobrze,jeszcze sekunda a zemdlałabym.
Wypiłam kontrast-bałam się że mi się cofnie albo uleje,ale nie-przechodził całkiem dobrze i doktor docisnął opaskę bardziej.
W sumie mam 5ml -cieszę się że nie więcej.
Jestem przez 5 dni na płynach i dobrze,bo po ostatnim szaleństwie sushi należy mi się mała głodówka.
Po wyjściu ze szpitala bałam się wypić cokolwiek ,ale zadzwoniłam do Koleżanki po przejściach z dociskiem(dzięki Ania!)i kazała mi napić się czegoś żeby zobaczyć,czy wogóle przejdzie.Przeszło na szczęście,chociaż odbija mi się jak kilka dni po operacji.
Burczy w brzuchu,ale inaczej podchodzę do kwestii głodu.Burczy i już,nie mam ochoty zjeść konia z kopytami.Znajmi jedli przy mnie ukochane ruskie pierogi,do tego pyszne pewnie ciacha,dziś Mąż je przy mnie łososia,a ja daję radę.Dumna jestem!Ciekawe tylko jak dam radę z aquafitnessem i sauną później.Jeśli mnie przyciśnie zjem jakiś serek homo albo zrobię kaszę manną,ale narazie jest git.
Dwa kilo w dół od wczoraj,warto;)
Zdjęcie ze strony:opaskazoladkowa.pl -polecam,bardzo dużo przydatnych informacji,znajdziecie też ciekawy FILM
wtorek, 2 lipca 2013
15
Waga spada,ale strasznie powoli!
Ostatni tydzień spędziłam na szkoleniu ,niestety jedzenie nawet obok zdrowego nie stało.
Mimo,że podczas tego tygodnia robiłam 13 km piechotą schudłam niecały kilogram,a to podziałało bardzo demotywująco.
W sobotę dociśnięcie.
Ostatni tydzień spędziłam na szkoleniu ,niestety jedzenie nawet obok zdrowego nie stało.
Mimo,że podczas tego tygodnia robiłam 13 km piechotą schudłam niecały kilogram,a to podziałało bardzo demotywująco.
W sobotę dociśnięcie.
piątek, 7 czerwca 2013
Wieloryb/ka na basenie
Poszłam .
W zasadzie zostałam tam zaciągnięta przez męża niemal siłą,bo dopadł mnie niesamowity stres.
Kiedy wchodziłam do basenu w tym debilnym czepku żaden facet nie zwracał na mnie uwagi,tylko jedna dziewczyna stała i się gapiła.
"Ja Ci jeszcze pokażę"pomyślałam i popłynęłam.
Zrobiłam cztery czy sześć długości,nie pamiętam,po każdej potrzebowałam chwili na odsapnięcie,ale co tam.Jest lepiej niż przy poprzedniej próbie kilka lat temu.
Potem poszłam do sauny na podczerwień - ponoć najskuteczniejsza,najzdrowsza i usuwa wszystkie toksyny.
Znowu się zestresowałam ,bo w środku siedziała ładna blondynka i jeden chłopak,a tu nagle wchodzę ja-słoń.
Ale dziewczyna okazała się bardzo sympatyczna,a polubiłam ją jeszcze bardziej gdy okazało się że w połowie długości basenu dostaje zadyszki i musi odpocząć.
Nie wiem czy sauna zdziała cuda czy nie,ale moja skóra jest super gładka a ja dziś czuję się okropnie zmęczona.Okropnie!
Chętnie chodziłabym częściej,ale 18 zł za godzinę razy dwa-bo chodzę z Mężem to zdecydowanie za dużo .Pokombinuję z karnetem na aquafitness.
Na wadze 115 czyli tylko 200 g od wczoraj,ale znowu czuję,że zatrzymuje mi się woda w organiźmie.
Cholery można dostać.
Dzisiaj świętuję zgubienie dwunastego kilograma,tadaaaam!
Na obiad pieczony łosoś,pieczone ziemniaki i szparagi.
Jutro robię pierwsze pooperacyjne sushi-mniam!
W zasadzie zostałam tam zaciągnięta przez męża niemal siłą,bo dopadł mnie niesamowity stres.
Kiedy wchodziłam do basenu w tym debilnym czepku żaden facet nie zwracał na mnie uwagi,tylko jedna dziewczyna stała i się gapiła.
"Ja Ci jeszcze pokażę"pomyślałam i popłynęłam.
Zrobiłam cztery czy sześć długości,nie pamiętam,po każdej potrzebowałam chwili na odsapnięcie,ale co tam.Jest lepiej niż przy poprzedniej próbie kilka lat temu.
Potem poszłam do sauny na podczerwień - ponoć najskuteczniejsza,najzdrowsza i usuwa wszystkie toksyny.
Znowu się zestresowałam ,bo w środku siedziała ładna blondynka i jeden chłopak,a tu nagle wchodzę ja-słoń.
Ale dziewczyna okazała się bardzo sympatyczna,a polubiłam ją jeszcze bardziej gdy okazało się że w połowie długości basenu dostaje zadyszki i musi odpocząć.
Nie wiem czy sauna zdziała cuda czy nie,ale moja skóra jest super gładka a ja dziś czuję się okropnie zmęczona.Okropnie!
Chętnie chodziłabym częściej,ale 18 zł za godzinę razy dwa-bo chodzę z Mężem to zdecydowanie za dużo .Pokombinuję z karnetem na aquafitness.
Na wadze 115 czyli tylko 200 g od wczoraj,ale znowu czuję,że zatrzymuje mi się woda w organiźmie.
Cholery można dostać.
Dzisiaj świętuję zgubienie dwunastego kilograma,tadaaaam!
Na obiad pieczony łosoś,pieczone ziemniaki i szparagi.
Jutro robię pierwsze pooperacyjne sushi-mniam!
czwartek, 6 czerwca 2013
Jest super
Już ponad miesiąc po operacji a ja czuję się świetnie.
Na wadze ponad 11 kg mniej i znowu codziennie ubywa mi około 300g.
Staram się chodzić na spacery co drugi dzień około 4-5 km a niedługo zapisuję się na aquafitness.
Wstydzę się rozebrać przed grupą super lasek,ale muszę się przemóc.Mam nadzieję potem skoczyć na saunę z podczerwienią ,podobno jest boska jeśli chodzi o spalanie tłuszczu i oczyszczanie organizmu z toksyn.
Niestety przede mną tydzień wyjazdowy na garnuszku hotelowym który tłusty jest niesamowicie,bo już tam bywałam.
Nawet gdybym chciała zjeść samą zupę to i tak pójdzie mi w biodra,bo łyżka w tej zupie staje.
Nie mam wyjścia,przed zajęciami muszę zaliczać długie spacery z psami,inaczej znowu przytyję.
Zbiera mi się woda w organiźmie niestety,a piję dużo,jem zdrowo-czas odwiedzić lekarza .
Musiałam przełożyć kontrolę opaski ,nie pasowała mi wizyta w tą sobotę,pojadę na początku lipca.
I tak by mnie nie docisnął,czuję ból jedząc niemal cokolwiek a wczoraj gdy zjadłam zajgonkę leciałam biegiem do toalety w restauracji-ból był potworny,musiałam zwrócić.
Co do diety-jem zdrowo!
Nie rózni się moje jedzenie jakoś specjalnie od tego co jadłam wcześniej,ale teraz zwracam bardzo dużą uwagę na to,aby w diecie nie było wogóle cukru,sama wszystko robię w domu i nie jemy nic przetworzonego.
Plus piję jak smok.
Załapałam straszną fazę na białko w jakiejkolwiek postaci-zachciało mi się wędliny-więc kupuję taką bez konserwantów,zajadam sery białe,ryby wędzone,jajka.
Wymyśliłam sobie pasty kanapkowe na śniadanie które są wspaniałe w samku i zdrowe,
nie zmieszczę w siebie jednej kromki chleba co jest super;)
Pasta z jajek,makreli,szczypiorku i oleju lnianego powyżej.Pyszna.
Pasta z jajek,szczypiorku ,szynki i oleju lnianego.Moja ulubiona!
Naleśniki z mąki orkiszowej z soczewicą,celbulą i twarogiem zamiast jogurtu plus czosnek.
Wspaniałe guacamole-dojrzałe awokado(musi dojrzewać zamknięte w reklamówce z jabłkami),pomidory,czosnek,olej lniany.Po takim śniadaniu jestem pełna ponad 4 godziny.
Jak widać jedzenie pyszne,ale i zdrowe.Tłuszczu używam,ale dobrego.Nie smażę,piekę.
Na wadze ponad 11 kg mniej i znowu codziennie ubywa mi około 300g.
Staram się chodzić na spacery co drugi dzień około 4-5 km a niedługo zapisuję się na aquafitness.
Wstydzę się rozebrać przed grupą super lasek,ale muszę się przemóc.Mam nadzieję potem skoczyć na saunę z podczerwienią ,podobno jest boska jeśli chodzi o spalanie tłuszczu i oczyszczanie organizmu z toksyn.
Niestety przede mną tydzień wyjazdowy na garnuszku hotelowym który tłusty jest niesamowicie,bo już tam bywałam.
Nawet gdybym chciała zjeść samą zupę to i tak pójdzie mi w biodra,bo łyżka w tej zupie staje.
Nie mam wyjścia,przed zajęciami muszę zaliczać długie spacery z psami,inaczej znowu przytyję.
Zbiera mi się woda w organiźmie niestety,a piję dużo,jem zdrowo-czas odwiedzić lekarza .
Musiałam przełożyć kontrolę opaski ,nie pasowała mi wizyta w tą sobotę,pojadę na początku lipca.
I tak by mnie nie docisnął,czuję ból jedząc niemal cokolwiek a wczoraj gdy zjadłam zajgonkę leciałam biegiem do toalety w restauracji-ból był potworny,musiałam zwrócić.
Co do diety-jem zdrowo!
Nie rózni się moje jedzenie jakoś specjalnie od tego co jadłam wcześniej,ale teraz zwracam bardzo dużą uwagę na to,aby w diecie nie było wogóle cukru,sama wszystko robię w domu i nie jemy nic przetworzonego.
Plus piję jak smok.
Załapałam straszną fazę na białko w jakiejkolwiek postaci-zachciało mi się wędliny-więc kupuję taką bez konserwantów,zajadam sery białe,ryby wędzone,jajka.
Wymyśliłam sobie pasty kanapkowe na śniadanie które są wspaniałe w samku i zdrowe,
nie zmieszczę w siebie jednej kromki chleba co jest super;)
Pasta z jajek,makreli,szczypiorku i oleju lnianego powyżej.Pyszna.
Naleśniki z mąki orkiszowej z soczewicą,celbulą i twarogiem zamiast jogurtu plus czosnek.
Wspaniałe guacamole-dojrzałe awokado(musi dojrzewać zamknięte w reklamówce z jabłkami),pomidory,czosnek,olej lniany.Po takim śniadaniu jestem pełna ponad 4 godziny.
Jak widać jedzenie pyszne,ale i zdrowe.Tłuszczu używam,ale dobrego.Nie smażę,piekę.
czwartek, 16 maja 2013
Stałe i papki
Po skończeniu drugiego tygodnia zaczełam wprowadzać papki ,ale nie fisiowałam z tym zbytnio.
Lekarz powiedział,że po coś zęby mam i tego się trzymam.
Na pierwszy obiad był łosoś z ziemniakami i batatami na parze-coś wspaniałego!
Do tego zrobiłam dzień wcześniej wegański majonez-przepis TUTAJ-przypomina w smaku bardziej hummus,ale jest pyszny tak czy inaczej szczególnie do wymieszania ziemniaków i łososia na papkę.
Ile zmieściłam?Ano,kilka łyżeczek,nie więcej-dziwne,bo koleżanki po opasce pod koniec drugiego tygodnia szamają wszystko w normalnych ilościach,ale ja się cieszę bardzo.
W dalszym ciągu piję sok z grejfruta i pomarańczy,już weszło mi to w krew.
Jem trzy małe posiłki dziennie.Staram się by były miękkie i lekkostrawne,w końcu mój żołądek jeszcze się nie zagoił.Mam fazę na pomidory malinowe-zawsze miałam!Jem je z chlebem pszennym bez skórki,bo na ciemny jeszcze za wcześnie-jest twardy i ziarnisty,czuję że zatrzymuje mi się w przełyku.
Pozwalam sobie raz na jakiś czas na fasolkę Heinza z puszki z połową kromki chleba i masłem.Dzis na śniadanie była kanapka-a w zasadzie połowa kromki z pastą rybną i olejem lnianym.
Pasta rybna czyli zblendowane szprotki z twarogiem i sokiem z cytryny,powinna być cebula ale jej jeszcze do jadłospisu nie włączyłam.
Zdjęć dziś niet,nie mogę załadować.
Jestem w rodzinnych stronach,uskuteczniam z psami sześcio kilometrowe spacery raz na kilka dni,waga chyba spadła o kilogram ale nie jestem pewna,muszę się zważyć u siebie.
Jak narazie to tylko Tata zauważył że mnie ubyło.No cóż,roztyłam się bardzo przed operacją i mało kto mnie widział w wersji maxxxxx.
Lecę na spacer,pa!
Lekarz powiedział,że po coś zęby mam i tego się trzymam.
Na pierwszy obiad był łosoś z ziemniakami i batatami na parze-coś wspaniałego!
Do tego zrobiłam dzień wcześniej wegański majonez-przepis TUTAJ-przypomina w smaku bardziej hummus,ale jest pyszny tak czy inaczej szczególnie do wymieszania ziemniaków i łososia na papkę.
Ile zmieściłam?Ano,kilka łyżeczek,nie więcej-dziwne,bo koleżanki po opasce pod koniec drugiego tygodnia szamają wszystko w normalnych ilościach,ale ja się cieszę bardzo.
W dalszym ciągu piję sok z grejfruta i pomarańczy,już weszło mi to w krew.
Jem trzy małe posiłki dziennie.Staram się by były miękkie i lekkostrawne,w końcu mój żołądek jeszcze się nie zagoił.Mam fazę na pomidory malinowe-zawsze miałam!Jem je z chlebem pszennym bez skórki,bo na ciemny jeszcze za wcześnie-jest twardy i ziarnisty,czuję że zatrzymuje mi się w przełyku.
Pozwalam sobie raz na jakiś czas na fasolkę Heinza z puszki z połową kromki chleba i masłem.Dzis na śniadanie była kanapka-a w zasadzie połowa kromki z pastą rybną i olejem lnianym.
Pasta rybna czyli zblendowane szprotki z twarogiem i sokiem z cytryny,powinna być cebula ale jej jeszcze do jadłospisu nie włączyłam.
Zdjęć dziś niet,nie mogę załadować.
Jestem w rodzinnych stronach,uskuteczniam z psami sześcio kilometrowe spacery raz na kilka dni,waga chyba spadła o kilogram ale nie jestem pewna,muszę się zważyć u siebie.
Jak narazie to tylko Tata zauważył że mnie ubyło.No cóż,roztyłam się bardzo przed operacją i mało kto mnie widział w wersji maxxxxx.
Lecę na spacer,pa!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


